niedziela, 26 czerwca 2011

Dzień Pański. Spotkanie (List 3)

Czas spotkania - Liturgia Słowa.

Z kim dziś spotykamy się, Przyjacielu, umiłowany w Panu?

Z pewną kobietą i prorokiem Elizeuszem: (2 Krl 4,8-11.14-16a)

Pewnego dnia Elizeusz przechodził przez Szunem. Była tam kobieta bogata, która zawsze nakłaniała go do spożycia posiłku. Ilekroć więc przechodził, udawał się tam, by spożyć posiłek. Powiedziała ona do swego męża: Oto jestem przekonana, że świętym mężem Bożym jest ten, który ciągle do nas przychodzi. Przygotujmy mały pokój górny, obmurowany, i wstawmy tam dla niego łóżko, stół, krzesło i lampę. Kiedy przyjdzie do nas, to tam się uda.

Gdy więc pewnego dnia Elizeusz tam przyszedł, udał się do górnego pokoju i tamże położył się do snu. Mówił dalej: Co więc można uczynić dla niej? Odpowiedział Gechazi: Niestety, ona nie ma syna, a mąż jej jest stary. Rzekł więc: Zawołaj ją! Zawołał ją i stanęła przed wejściem. I powiedział: O tej porze za rok będziesz pieściła syna.

Można sobie wyobrazić, jaką radością dla Pana Boga są takie Jego dzieci: wdzięczna kobieta, co sercem odgaduje wybrańca Bożego w skromnym przechodniu. Troszczy się o jego zdrowie, czyni to bezinteresownie.

Elizeusz z kolei odbiera jej starania, jak dar Boga dla Jego proroka. Pragnie wynagrodzić jej troską i zadaje to pytanie swojemu słudze: "Co więc można uczynić dla niej? "

Mam wrażenie, że w tym pytaniu się zawiera inne: "Czego pragnie jej serce w ukryciu? Co należy uczynić dla niej mocą Bożą?"

I tak się staje: Pan Bóg uczyni ją matką, stanie się, to, co u ludzi byłoby niemożliwe...

Zastanówmy się przez chwilę, drogi Przyjacielu, czy ta kobieta była osobą zranioną? W jej sercu żył ból bezradności. Nadzieja na odmianę losu też ją opuściła. (Zaskoczona zareagowała na proroctwo Elizeusza: "Ach, panie mój! Nie oszukuj służebnicy twojej!"(2 Krl 4, 16)

Wydaje mi się, że żywą miała wiarę, sercem choć obolałym, była jednak zwrócona ku Bogu. Potrafiła rozpoznać w przechodniu "świętego męża Bożego" dlatego, że nie trwała skupiona na sobie, skamieniała w żalu i smutku.

Na drodze uzdrowienia zranień próbujemy rozmawiać z Jezusem.

Chcemy uczyć się patrzeć na świat, jak na dar obecnego w nim Boga.

Dlatego, kiedy konkretny przejaw Bożej miłości poruszy nasze serce, możemy też, jak tamta kobieta, "zrobić miejsce dla niego" w naszym sercu. Przez wdzięczność.

Uczmy się mówić Jezusowi o naszej wdzięczności, o tym jakie odczucia zrodziły się w sercu.

Wdzięczność otwiera serce dziecka na przyjęcie nowych darów. Relacja z Ojcem się rozwija, staje się potrzebą serca.

Komunikat!


Kochani!
Czytać książkę ks. Adama Rybickiego "Uzdrowienie przez Maryję" będziecie mogli od dzisiaj na stronie pt "Lektura bloga "Droga uzdrowienia" http://zyciewmaryi.blogspot.com/

Przepraszam za tymczasowe utrudnienie :)

czwartek, 23 czerwca 2011

O rozmowie z Jezusem i o ... poezji (List 2)


Przyjacielu, umiłowany w Panu!
Dziś kochany Jezus przeszedł naszymi ulicami, zajrzał do każdego okna, zapukał do każdego serca. Tak trochę niecodziennie, bo Eucharystią "dotknął" wszystkiego w naszym otoczeniu. W naszym człowieczeństwie.
Na wszystkim zostawił niewidzialną, Sercem pisaną prośbę: "Dziecko kochane! Zanurzyłem świat w mojej Eucharystii. Dziękuj Ojcu za życie w takim świecie... Twój Jezus"

A ja ostatnio szukam dla nas świadectw... poetów.

Mam wrażenie, że poeta mówi o Bogu wtedy, kiedy całym sobą, ciałem i duszą zatrzyma się na chwilę, czasem dłuższą, w Jego obecności.

Wtedy Pan Bóg daje mu takie słowa, a "między wierszami" takie drżenie serca, że poeta w słowach natchnionych Obecność Boga do nas niesie. Taki dar. Radość w nim dziecka, bo potrafiło nazwać, Radość Ojca, bo dziecko się cieszy.

A my czytamy wiersz. I On z nami czyta.

Pojawią się, może, skojarzenia, odczucia, myśli...
Póki tak trochę żyjemy w tym wierszu... podziw, wdzięczność dla autora... czas się zatrzyma.

Wiersz o Bogu przyniósł nam łaskę wrażliwości na Jego obecność.
W Twojej kolejnej rozmowie z Jezusem ufnie, radośnie współpracuj z tą otrzymaną łaską!

A oto, Kochanie, nasze skarby dzisiejsze (początek lata, Eucharystia świat ogarnia...) :

Danuta Bilczewska

czuję na twarzy muśnięcie
oddycham wiatru powiewem
czy to jest twoja modlitwa
czy dotyk Boga
nie wiem

***

Marian Stanisław Hermaszewski

Przybiegło znów moje serce
przypadło Ci do stóp
jak motyl

Teraz tylko
wsłuchać się w szelest
źródełka

tak chyba szemrze
Twoja łaska
okruchem słońca plamiąc
rzęsy

Cóż więcej

tylko dziękować
bez końca -

***

ks. Jerzy Szymik

TEODYCEA

Zapach siana nad ranem,
w półmroku, przed brzaskiem,
w Cresier, na balkonie, po bezsennej nocy;
ów zapach świdrujący o czwartej nad ranem,
obietnica złożona na przedprożu dnia.

Ten zapach siana przed świtem kładę na dnie pamięci.
Niech mi będzie jako płomień na chwile ciemności,
jako dowód na istnienie Boga i mnie, nas, szczęścia.
Wszystkiego.

źródło tekstów - blog "poezja chrześcijańska"

{Teodycea to gałąź teologii zajmująca się problemem
jak pogodzić istnienie dobrego, miłosiernego Boga z istnieniem zła}

sobota, 18 czerwca 2011

Kilka słow o rozmowie z Jezusem. (List 1)

Przyjacielu, umiłowany w Panu!
Spodziewam się, iż przeczytałeś (post z dnia 8 czerwca) o Etapach drogi uzdrowienia zranień dzieciństwa poprzez relację z Panem Bogiem...

Czy jesteś, podobnie jak ja, przekonany o tym , że "Bóg pragnie ciebie uzdrowić, ponieważ jest to dla ciebie szansa otwarcia się na relację, osobistą relację dziecka z Ojcem"...?

Przypomnijmy sobie ten oto fragment z Ewangelii św. Mateusza (Mt 18,1-5):
=W tym czasie uczniowie podeszli do Jezusa i zapytali: "Kto należy do większych w królestwie niebieskim?" On przywoławszy dziecko, postawił je wśród nich i powiedział: "Oświadczam wam: jeśli się nie zmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto zatem uniży się jak to dziecko, ten będzie należał do większych w królestwie niebieskim. A kto przyjmie jedno takie dziecko ze względu na moje imię, mnie przyjmuje.=

Tak myślę, że dziecko, co "wejdzie do królestwa niebieskiego", jest już uwolnione spod władzy zranień... Królestwo niebieskie jest dla niego realne:
*jest Królestwem niebieskim ten świat podarowany przez Ojca,
*są Królestwem niebieskim doczesne obowiązki stanu, przeżywane w serdecznej bliskości z Jezusem i Maryją,
*jest Królestwem niebieskim przyszłe życie wieczne w radości Zmartwychwstania.

Pragnę z całego serca zachęcić Ciebie, umiłowany w Panu Przyjacielu, do praktykowania serdecznej rozmowy z Jezusem o tym, co przeżywasz i jak w tym się czujesz.

Będziesz starannie dobierał słowa.
Będziesz zaskoczony, jak trudne jest nazwanie własnych odczuć.
Będziesz próbował po raz kolejny, z marnym skutkiem.
Będziesz zmuszony czekać, aż słowo "przyjdzie".
Będziesz się radował, jak małe dziecko: jakież to słowo trafne!
Aż odkryjesz, że to Jezus z Tobą razem układa Twoją wypowiedź, i że to słowo, najtrafniejsze o Tobie, zna tylko On.

Dlaczego?
Bo Jezus jest w tym wydarzeniu, o którym Mu mówisz, i jest po Twojej stronie...

Kiedy przeczytasz to, co wyżej napisałam, może pojawić się "zniechęcający głosik": "No i po co się trudzić, jak Jezus i tak wszystko wie?"
Cóż, bardzo logiczny wniosek! Szukamy słów dla Niego, a On je zna - no to bez sensu takie szukanie. Gdzie tu uzdrowienie zranień?

Natomiast, spróbuj, wbrew tej logice, porozmawiać z Jezusem.
W rozmowie z Bogiem jesteś w innej "logice", jesteś w żywym życiu, w relacji z żywą Osobą.
Cały Twój kontakt z Nim można ująć w słowa, wypowiedziane do Niego. To prawda.
Ale w co ująć miłość, ciepło, miłosierdzie, troskę - BEZGRANICZNE, ogarniające Ciebie, z duszą i ciałem, podczas tej, tak nieudolnej Twojej rozmowy?

Jezus mówi do Ciebie swoją obecnością. A Ty stawiasz pierwsze kroki w szkole trwania w Jego Obecności.

Każda chwila takiej rozmowy - to nowe pęknięcie w murach więzienia zbudowanego z Twoich zranień...

I na sam koniec: Możliwe, że nie chcesz teraz rozmawiać z Jezusem o trudnych przeżyciach.
To, może, zechcesz podzielić się z nim Twoją radością?
(Zapewniam Cię, radość stanie się jeszcze większa!)