sobota, 18 czerwca 2011

Kilka słow o rozmowie z Jezusem. (List 1)

Przyjacielu, umiłowany w Panu!
Spodziewam się, iż przeczytałeś (post z dnia 8 czerwca) o Etapach drogi uzdrowienia zranień dzieciństwa poprzez relację z Panem Bogiem...

Czy jesteś, podobnie jak ja, przekonany o tym , że "Bóg pragnie ciebie uzdrowić, ponieważ jest to dla ciebie szansa otwarcia się na relację, osobistą relację dziecka z Ojcem"...?

Przypomnijmy sobie ten oto fragment z Ewangelii św. Mateusza (Mt 18,1-5):
=W tym czasie uczniowie podeszli do Jezusa i zapytali: "Kto należy do większych w królestwie niebieskim?" On przywoławszy dziecko, postawił je wśród nich i powiedział: "Oświadczam wam: jeśli się nie zmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto zatem uniży się jak to dziecko, ten będzie należał do większych w królestwie niebieskim. A kto przyjmie jedno takie dziecko ze względu na moje imię, mnie przyjmuje.=

Tak myślę, że dziecko, co "wejdzie do królestwa niebieskiego", jest już uwolnione spod władzy zranień... Królestwo niebieskie jest dla niego realne:
*jest Królestwem niebieskim ten świat podarowany przez Ojca,
*są Królestwem niebieskim doczesne obowiązki stanu, przeżywane w serdecznej bliskości z Jezusem i Maryją,
*jest Królestwem niebieskim przyszłe życie wieczne w radości Zmartwychwstania.

Pragnę z całego serca zachęcić Ciebie, umiłowany w Panu Przyjacielu, do praktykowania serdecznej rozmowy z Jezusem o tym, co przeżywasz i jak w tym się czujesz.

Będziesz starannie dobierał słowa.
Będziesz zaskoczony, jak trudne jest nazwanie własnych odczuć.
Będziesz próbował po raz kolejny, z marnym skutkiem.
Będziesz zmuszony czekać, aż słowo "przyjdzie".
Będziesz się radował, jak małe dziecko: jakież to słowo trafne!
Aż odkryjesz, że to Jezus z Tobą razem układa Twoją wypowiedź, i że to słowo, najtrafniejsze o Tobie, zna tylko On.

Dlaczego?
Bo Jezus jest w tym wydarzeniu, o którym Mu mówisz, i jest po Twojej stronie...

Kiedy przeczytasz to, co wyżej napisałam, może pojawić się "zniechęcający głosik": "No i po co się trudzić, jak Jezus i tak wszystko wie?"
Cóż, bardzo logiczny wniosek! Szukamy słów dla Niego, a On je zna - no to bez sensu takie szukanie. Gdzie tu uzdrowienie zranień?

Natomiast, spróbuj, wbrew tej logice, porozmawiać z Jezusem.
W rozmowie z Bogiem jesteś w innej "logice", jesteś w żywym życiu, w relacji z żywą Osobą.
Cały Twój kontakt z Nim można ująć w słowa, wypowiedziane do Niego. To prawda.
Ale w co ująć miłość, ciepło, miłosierdzie, troskę - BEZGRANICZNE, ogarniające Ciebie, z duszą i ciałem, podczas tej, tak nieudolnej Twojej rozmowy?

Jezus mówi do Ciebie swoją obecnością. A Ty stawiasz pierwsze kroki w szkole trwania w Jego Obecności.

Każda chwila takiej rozmowy - to nowe pęknięcie w murach więzienia zbudowanego z Twoich zranień...

I na sam koniec: Możliwe, że nie chcesz teraz rozmawiać z Jezusem o trudnych przeżyciach.
To, może, zechcesz podzielić się z nim Twoją radością?
(Zapewniam Cię, radość stanie się jeszcze większa!)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz