
Przyjacielu, umiłowany w Panu!
Dziś kochany Jezus przeszedł naszymi ulicami, zajrzał do każdego okna, zapukał do każdego serca. Tak trochę niecodziennie, bo Eucharystią "dotknął" wszystkiego w naszym otoczeniu. W naszym człowieczeństwie.
Na wszystkim zostawił niewidzialną, Sercem pisaną prośbę: "Dziecko kochane! Zanurzyłem świat w mojej Eucharystii. Dziękuj Ojcu za życie w takim świecie... Twój Jezus"
A ja ostatnio szukam dla nas świadectw... poetów.
Mam wrażenie, że poeta mówi o Bogu wtedy, kiedy całym sobą, ciałem i duszą zatrzyma się na chwilę, czasem dłuższą, w Jego obecności.
Wtedy Pan Bóg daje mu takie słowa, a "między wierszami" takie drżenie serca, że poeta w słowach natchnionych Obecność Boga do nas niesie. Taki dar. Radość w nim dziecka, bo potrafiło nazwać, Radość Ojca, bo dziecko się cieszy.
A my czytamy wiersz. I On z nami czyta.
Pojawią się, może, skojarzenia, odczucia, myśli...
Póki tak trochę żyjemy w tym wierszu... podziw, wdzięczność dla autora... czas się zatrzyma.
Wiersz o Bogu przyniósł nam łaskę wrażliwości na Jego obecność.
W Twojej kolejnej rozmowie z Jezusem ufnie, radośnie współpracuj z tą otrzymaną łaską!
A oto, Kochanie, nasze skarby dzisiejsze (początek lata, Eucharystia świat ogarnia...) :
Danuta Bilczewska
czuję na twarzy muśnięcie
oddycham wiatru powiewem
czy to jest twoja modlitwa
czy dotyk Boga
nie wiem
***
czuję na twarzy muśnięcie
oddycham wiatru powiewem
czy to jest twoja modlitwa
czy dotyk Boga
nie wiem
***
Marian Stanisław Hermaszewski
Przybiegło znów moje serce
przypadło Ci do stóp
jak motyl
Teraz tylko
wsłuchać się w szelest
źródełka
tak chyba szemrze
Twoja łaska
okruchem słońca plamiąc
rzęsy
Cóż więcej
tylko dziękować
bez końca -
***
Przybiegło znów moje serce
przypadło Ci do stóp
jak motyl
Teraz tylko
wsłuchać się w szelest
źródełka
tak chyba szemrze
Twoja łaska
okruchem słońca plamiąc
rzęsy
Cóż więcej
tylko dziękować
bez końca -
***
ks. Jerzy Szymik
TEODYCEA
Zapach siana nad ranem,
w półmroku, przed brzaskiem,
w Cresier, na balkonie, po bezsennej nocy;
ów zapach świdrujący o czwartej nad ranem,
obietnica złożona na przedprożu dnia.
Ten zapach siana przed świtem kładę na dnie pamięci.
Niech mi będzie jako płomień na chwile ciemności,
jako dowód na istnienie Boga i mnie, nas, szczęścia.
Wszystkiego.
TEODYCEA
Zapach siana nad ranem,
w półmroku, przed brzaskiem,
w Cresier, na balkonie, po bezsennej nocy;
ów zapach świdrujący o czwartej nad ranem,
obietnica złożona na przedprożu dnia.
Ten zapach siana przed świtem kładę na dnie pamięci.
Niech mi będzie jako płomień na chwile ciemności,
jako dowód na istnienie Boga i mnie, nas, szczęścia.
Wszystkiego.
źródło tekstów - blog "poezja chrześcijańska"
{Teodycea to gałąź teologii zajmująca się problemem
jak pogodzić istnienie dobrego, miłosiernego Boga z istnieniem zła}
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz